A tu zdjęcie z dzisiejszej plaży:
Poza tym od kilku dni zaczynam pracę na 7 rano. W zamian za to kończymy nieco wcześniej czyli ok 4, chociaż tak się przyzwyczaiłam do kończenia o 4:30 że mogę bez problemu pracować te pół godziny dłużej. Taka zmiana podobno dlatego, że z rana lepiej się podlewa i można to załatwić zanim z centrum ogrodniczego zdążą nam przysłać zamówienie.
A w środę byliśmy większością naszej grupy w obserwatorium astronomicznym. Zarządza nim Stowarzyszenie Marii Mitchell, która była podobno pierwszą Amerykanką astronomem i pochodziła z Nantucket. To stowarzyszenie zajmuje się popularyzacją różnych dziedzin nauki poprzez między innymi organizowanie spotkań dla publiczności, wyjść w plener, podczas których obcuje się z przyrodą czy innym obserwowanym zjawiskiem. tak też miało być i tym razem. Niestety jak się okazało szanse na bezchmurne nocne niebo wynoszą na wyspie 30% no i tym razem nie mieliśmy szczęścia. Ale i tak było ciekawie bo pan o imieniu Vladimir (jak się okazało z Rosji) bardzo ciekawie opowiadał o teleskopach i różnych kosmicznych rzeczach. Było tam też sześcioro uczniów szkół średnich, którzy interesują się astronomią i wygrali jakiś trudny ogólnokrajowy konkurs dzięki czemu znaleźli się w tym obserwatorium i pracują nad przydzielonymi im projektami. Każdy z tematów tych projektów był dość różny i nie wiem dokładnie kto im te zadania przydzielił i czy mogli sobie wybrać temat, ale odniosłam wrażenie, że każde z nich pracowało jako część większego i być może bardziej doświadczonego zespołu. W każdym razie mi się bardzo podobało i zamierzam tam wrócić w bezchmurną noc bo noce otwarte dla publiczności są 3 razy w tygodniu i razem z pomocą tych astronomów można pooglądać różne gwiazdy, nauczyć się rozpoznawać gwiazdozbiory i inne takie fajne rzeczy.
Zaczął się okres zbiorów w polu. Są też już od paru tygodni pomidory ze szklarni. Zasada jest taka, że jak coś jest z pola to my pracownicy możemy tego jeść po uszy nawet tej jakości, która trafia do marketu a jak coś jest ze szklarni to możemy sobie wziąć, że tak powiem, odpadki, czyli to co się nie nadaje do sprzedaży. I tak na przykład dzięki dziewczynom, które pracują w warzywach i tną różne zioła mamy prawie zawsze pietruszkę, bazylię i różne inne ciekawostki. Jak się trafi większa partia to się zamraża i jest na długo. Jakiś cza temu na przykład wyrzucali ogromne ilości liści pietruszki, bo podobno za duża trochę urosła i już nie będą jej sprzedawać :) na czym my wszyscy oczywiście korzystamy. Pomidory są na razie ze szklarni i zbiera się je codziennie. Niektóre się nie nadają bo są zniekształcona albo mają jakieś nieznaczne wady, ale to nie przeszkadza im być bardzo smacznymi pomidorami (naprawdę bardzo dobre). Jesteśmy więc teraz wszyscy na etapie obżerania się pomidorami. I Właśnie teraz zaczynają się coraz większe zbiory z pola. Na przykład zielony groszek.. mmmniam :) jest taka mała cukinia, różne sałaty i rzodkiewka a niedługo będzie podobno kalafior i kolejne zbiory. Po prostu nie mogę się doczekać tej wyżerki. Będą arbuzy i melony i kukurydza... Jak w Polsce wchodzę na rynek ze straganami to mam ochotę kupić wszystkie te warzywa i owoce a tu będę miała to za darmo :)
Co to za negliż na tym zdjęciu!! Nie tak Mamusia wychowała :P
OdpowiedzUsuń