Z Nowego Jorku pojechalismy do stanu Maryland po drodze kupujac namiot, spiwor i inne potrzebne rzeczy na kemping. Dojechalismy do Parku Catoctin Mouintain gdzie spedzilismy jeden caly dzien na chodzeniu po gorach. Wlasciwie nie sa to wysokie gory (ok. 500 m n.p.m.) ale jak na caly dzien marszu to bylo dosc wyczerpujace. Sa tam bardzo ciekawe skaly. Gory te naleza do pasma Catoctin ktore z kolei jest czescia Appalachow, ktore jak sie okazalo sa najstarszymi gorami nad poziomem morza na swiecie. Pasmo Catoctin utworzone jest glownie z metabazaltu, skaly pochodzenia wulkanicznego, ktorej warstwy zostaly wyniesione przez ruchy gorotworcze jednak przykryte byly one poczatkowo innymi skalami, ktore przez miliony lat podlegaly erozji. Skaly tworzace obecne gory Catoctin sa odporne na erozje i dlatego krajobraz jest dosc skalisty. Gdy chodzi sie po lesie cala powierzchnia ziemi usiana jest skalami. Gdzieniegdzie wyrastaja one nagle jakby spod ziemi. Na szczytach wzgorz odslaniaja sie bardzo stare skaly tworzac tam czesto glebokie rozpadliny. Mimo niewielkiego wzniesienia widoki byly piekne.
Stamtad mielismy zamiar jechac od razu do Columbus jednak po drodze stwierdzilismy ze to jest jednak dosc daleko i postanowilam skontaktowac sie z Andym - kolega z farmy Bartlett's ktory studiuje w Pittsburghu. Podczas wakacji on pracowal w centrum ogrodniczym ale bylismy dobrymi znajomymi. Bardzo chetnie udzielil nam gocsiny jednak nasz pobyt w tym miescie byl dosc krotki. Udalo nam sie odwiedzic browar umiejscowiony w dawnym kosciele i zoo. Po poludniu wyjechalismy do Columbus gdzie jestem w tej chwili. Zatrzymalismy sie u moich kolegow Brazylijczykow tez z Bartlett's. Przyjechali tutaj na uniwersytet na 3 miesiace. Chwilowo sie troche nudzimy ale przynajmniej mam czas zeby cos napisac.
Jutro bedziemy w Chicago.
Ale zdjec jeszcze tym razem nie zamieszczam. Pozniej :)
piątek, 24 września 2010
poniedziałek, 20 września 2010
przyjazd Mateusza, wyjazd, Hyannis i Nowy Jork
jak widzac po tytule duzo sie dzialo i glownie daltego nie mialam kiedy pisac. mateusz przyjechal 10 wrzesnia w piatek. Wyjechalam spotkac go w Hyannis i od razu zalatwic samochod. Biednego zmeczonego ciagalam po roznych miejscach ale trzymal sie niezle. Zaplanowalam ze kupie, zarejestruje i ubezpiecze samochod w jeden dzien co okazalo sie jak najbardziej do zrobienia. Powiedzmy ze kiedy decyzje o zakupie konkretnego modelu podjelam o 12 to o 4:30 juz plynelismy promem z powrotem. Inspekcje techniczna zostawilismy sobie na tuz przed wyjazdem bo juz bylismy zmeczeni co jak sie pozniej okazalo nie bylo do konca dobrym pomyslem. Na Nantucket tydzien minal nam bardzo szybko mimo ze ja musialam chodzic normalnie do pracy. Czas mijal nam na ogladaniu wyspy, imprezach pozegnalnych mi w pracy a Mateusz pomagal sasiadowi stawiac plot. Pozegnanie bylo ciezkie i pelne roznych emocji, pakowanie przyszlo mi z trudem ale sie z tym uporalam. Ostatni dzien byl jakis dziwny, bo dla mnie sprzeczny. Cieszylam sie ze juz koncze praktyke i ze cos nowego sie zaczyna, ale niepewnosc tego co gdzie i jak bedzie w tej podrozy sprawiala ze bezpieczenswo Nantucket bylo kuszace. Wiedzialam jednak ze trzeba sie wynosic juz z wyspy. Bedzie mi jej brakowalo.
Wyjechalismy w piatek 17 wrzesnia. Po poludniu bylismy w Hyannis i plan zakladal zabranie samochodu na szybkie badanie techniczne i wyjazd do Nowego Jorku. Niestety czego sprzedawca nie przewidzial samochod mial problem z przednim zawieszeniem. Dealer sprzedajac daje jednak gwarancje na to ze samochod przejdzie badania dlatego powiedzial ze zaplaci za naprawe i ponowne badanie. Niestety ze wzgledu na pozna godzine (bylo juz ok 5) wyszlo na to ze musimy zostac w miescie do soboty. Bardzo mi sie to nie podobalo ale alternatywa byla jazda bez badan z problemem ktory moze potencjalnie uniemozliwic jazde samochodem. Postanowilismy zanocowac w motelu ktory okazal sie byc bardzo przyjemny. Naprawa nas nic nie kosztowala i dostalam tez nowa porcje oleju i powietrza w opony. Czyli nie bylo tak zle jak mi sie poczatkowo wydawalo. Mateusz odkryl co to jest buffet czyli miejsce gdzie placisz niewielkie pieniadze i jesz ile mozesz. To mu sie bardzo spodobalo.
przy moim samochodziku:
w drodze:
Wyjechalismy do NY z dziennym opoznieniem i bylismy tam juz po zmroku. Poczatkowo planowalismy podjechac do jednego hostelu ktory znalezlismy w internecie ze ma miejsca wolne ale jak sie okazalo miejsca wolne w weekend na Manhattanie to rzecz nieistniejaca. Parkowanie tez stanowilo problem nawet w nocy. I o ile brzmi to jak szalony pomysl mimo zmeczenia postanowilismy spedzic noc na zwiedzaniu. Zobaczylismy strefe Zero (po WTC), przeszlismy sie po moscie brooklinskim, wall street, i widzielismy statue wolnosci z odleglosci 3 km. Szlismy glownie ulica Broadway i stwierdzamy ze moze w pewnych dzielnicach miasto nie zasypia ale tam gdzie bylismy ciezko bylo znalezc kawe o 3 nad ranem. Przespalismy sie 2,5 h w samochodzie i potem znowu zwiedzanie. Katedra Sw. Jana Bosko, Central Park, muzeum historii naturalnej, i znowu reszta Central Parku. Nie poszlismy na Empire State Building ze wzgledu na zmeczenie. To byl naprawde dluuugi dzien i powoli zapadal wieczor wiec postanowilismy wyjechac juz z miasta do New Jersey gdzie znalezlismy nocleg. Tutaj jestesmy teraz. Wychodzi na to ze zwiedzilismy Nowy Jork w jeden dzien :) Bylo bardzo fajnie choc meczaco ale po dlugim snie pamietam juz tylko ze bylo ciekawie.
Nowy Jork noca (widok na New Jersey):
widok z mostu Brooklyn na most Manhattan:
fontanna symbolizujaca harmonie i pokoj - glowna postac to Michal Archaniol (przed katedra Sw. Jana Bosko)
jedna z wielu wiewiorek w Central Parku:
rowniez Cetral Park:
sekwoja w Muzeum historii naturalnej:
pod koniec dlugiego dnia ciezko juz bylo o energie:
wielki wieloryb w sali organizmow morskich w Muzeum Histrii Naturalnej:
Teraz wybieramy sie do parku narodowego na zachod stad. Nazywa sie Catoctin Mountain park. Jest to juz teren polnocnych Appalachow wiec moze byc troszke gorzyscie co mi jak najbardziej odpowiada. Po drodze kupujemy namiot i inne niezbedne rzeczy.
Mateusz z pomoca Google okazuje sie swietnym GPSem a o internet nie jest ciezko bo teraz wszedzie jest Wi-fi.
Nastepne newsy pewnie z Chicago.
Wyjechalismy w piatek 17 wrzesnia. Po poludniu bylismy w Hyannis i plan zakladal zabranie samochodu na szybkie badanie techniczne i wyjazd do Nowego Jorku. Niestety czego sprzedawca nie przewidzial samochod mial problem z przednim zawieszeniem. Dealer sprzedajac daje jednak gwarancje na to ze samochod przejdzie badania dlatego powiedzial ze zaplaci za naprawe i ponowne badanie. Niestety ze wzgledu na pozna godzine (bylo juz ok 5) wyszlo na to ze musimy zostac w miescie do soboty. Bardzo mi sie to nie podobalo ale alternatywa byla jazda bez badan z problemem ktory moze potencjalnie uniemozliwic jazde samochodem. Postanowilismy zanocowac w motelu ktory okazal sie byc bardzo przyjemny. Naprawa nas nic nie kosztowala i dostalam tez nowa porcje oleju i powietrza w opony. Czyli nie bylo tak zle jak mi sie poczatkowo wydawalo. Mateusz odkryl co to jest buffet czyli miejsce gdzie placisz niewielkie pieniadze i jesz ile mozesz. To mu sie bardzo spodobalo.
przy moim samochodziku:
| Od NYC |
w drodze:
| Od NYC |
Wyjechalismy do NY z dziennym opoznieniem i bylismy tam juz po zmroku. Poczatkowo planowalismy podjechac do jednego hostelu ktory znalezlismy w internecie ze ma miejsca wolne ale jak sie okazalo miejsca wolne w weekend na Manhattanie to rzecz nieistniejaca. Parkowanie tez stanowilo problem nawet w nocy. I o ile brzmi to jak szalony pomysl mimo zmeczenia postanowilismy spedzic noc na zwiedzaniu. Zobaczylismy strefe Zero (po WTC), przeszlismy sie po moscie brooklinskim, wall street, i widzielismy statue wolnosci z odleglosci 3 km. Szlismy glownie ulica Broadway i stwierdzamy ze moze w pewnych dzielnicach miasto nie zasypia ale tam gdzie bylismy ciezko bylo znalezc kawe o 3 nad ranem. Przespalismy sie 2,5 h w samochodzie i potem znowu zwiedzanie. Katedra Sw. Jana Bosko, Central Park, muzeum historii naturalnej, i znowu reszta Central Parku. Nie poszlismy na Empire State Building ze wzgledu na zmeczenie. To byl naprawde dluuugi dzien i powoli zapadal wieczor wiec postanowilismy wyjechac juz z miasta do New Jersey gdzie znalezlismy nocleg. Tutaj jestesmy teraz. Wychodzi na to ze zwiedzilismy Nowy Jork w jeden dzien :) Bylo bardzo fajnie choc meczaco ale po dlugim snie pamietam juz tylko ze bylo ciekawie.
Nowy Jork noca (widok na New Jersey):
| Od NYC |
widok z mostu Brooklyn na most Manhattan:
| Od NYC |
fontanna symbolizujaca harmonie i pokoj - glowna postac to Michal Archaniol (przed katedra Sw. Jana Bosko)
| Od NYC |
jedna z wielu wiewiorek w Central Parku:
| Od NYC |
rowniez Cetral Park:
| Od NYC |
sekwoja w Muzeum historii naturalnej:
| Od NYC |
pod koniec dlugiego dnia ciezko juz bylo o energie:
| Od NYC |
wielki wieloryb w sali organizmow morskich w Muzeum Histrii Naturalnej:
| Od NYC |
Teraz wybieramy sie do parku narodowego na zachod stad. Nazywa sie Catoctin Mountain park. Jest to juz teren polnocnych Appalachow wiec moze byc troszke gorzyscie co mi jak najbardziej odpowiada. Po drodze kupujemy namiot i inne niezbedne rzeczy.
Mateusz z pomoca Google okazuje sie swietnym GPSem a o internet nie jest ciezko bo teraz wszedzie jest Wi-fi.
Nastepne newsy pewnie z Chicago.
środa, 1 września 2010
samochodzik... ale inny
Jak to bywa w zyciu (chyba) prosto byc nie moze, wiec z samochodzika nici wyszly. Pod wplywem tego co powiedzial mi moj szef Dave swoim wszechwiedzacym tonem bylismy przekonani ze nie uda mi sie zarejestrowac ani ubezpieczyc samochodu bez amerykanskiego prawa jazdy, ktore moglam byla zrobic ale nie uwazalam tego za konieczne. ja sie zmartwilam bo mi sie plany psuja a Zenia sie zmartwil ze nie uda mu sie sprzedac samochodu na czas. Jak sie okazalo jego obawy calkiem nieuzasadnione byly. To byl piatek jak Dave swoja opinie wypowiedzial i tego dnia nie udalo mi sie niczego dowiedziec tak samo jak i przez reszte weekendu bo normalni obywatele wtedy odpoczywaja. W poniedzialek dowiedzialam sie od firmy ubezpieczeniowej ze oni bez problemu ubezpieczaja samochody na zagraniczne prawa jazdy i ludzie rownie latwo rejestruja te samochody (bo zeby zarejestrowac trzeba najpierw ubezpieczyc). Niestety Zenia w sobote zdazyl juz zamiescic ogloszenie w necie a w niedziele samochod byl sprzedany komus innemu. Moge teraz zalowac i pluc sobie w brode z roznych wzgledow ale wlasciwie to wracam po prostu do punktu wyjscia. Mam teraz nowy plan, ze pojedziemy autobusem do Ohio do ojca Sassy, tak jak zreszta poczatkowo planowalam. On na pewno znajdzie cos odpowiedniego. Wydaje sie ze to daleka wycieczka i ze mozna by blizej to zalatwic, ale ja sie nie znam calkiem na samochodach a jednak chce, zeby dojechalo to cos do Oregonu.
Aha, i sprzedalam rower... czyli fajnie a jednak smutno.
Aha, i sprzedalam rower... czyli fajnie a jednak smutno.
Subskrybuj:
Posty (Atom)