niedziela, 9 maja 2010

welocyped

Rower przyszedł, ale trzeba było go złożyć do końca - przednie koło, kierownica, siodełko; podokręcać i.t.p. I to się udało przy pomocy kolegów, ale przy ich pomocy udało się też tak napompować tylne koło kompresorem w farmowym garażu, że dętka poszła z hukiem. Na szczęście opona została nieuszkodzona, ale i tak było to dla mnie duże zmartwienie. No bo rower nowy, człowiek się cieszy, że sobie ekskursję zafunduje a tu kicha. Przyszło mi potem do głowy, że są na farmie w jednej szopie takie stare zardzewiałe rowery. I pomyślałam, że możnaby sprawdzić czy któraś dętka się nadaje do ponownego wykorzystania. Niestety nawet jeśli, to sama sobie nie poradzę ze zdjęciem starej, czyli pękniętej i założeniem "nowej". Na szczęście jeden z kolegów - Walter z Brazylii zna się trochę na rowerach, bo sam jeździ dużo i nawet podobno wyczynowo w swoim kraju. Ma też taki fajny zestaw narzędzi, w którym jest wszystko co trzeba do naprawy roweru. I jak mu powiedziałam o moim pomyśle to uznał, że można spróbować i poszedł ze mną po tego grata i do garażu. Tam przeprowadził całą operację transplantacji w sposób fachowy i z sukcesem. Sprawdził też ciśnienie w przednim kole, które nie pękło, ale jak się okazało też było zbyt mocno napompowane. Także z opóźnieniem, ale rower jest i działa.

Poza tym Iwana pojechała do domu na Ukrainę ze względu na powiększającą się jej rodzinę. To znaczy jak przyjechała miesiąc przede mną to nie wiedziała, że jest w ciąży. Plany matrymonialne już miała, ale na październik a tak się wszystko przyspieszyło. Dosłownie dzień przed jej wyjazdem przyjechała Chinka. Jej chińskie imię to You Wei a amerykańska jego wersja to Viki. Pracuje ze tam gdzie ja, czyli w kwiatach, ale na razie pracowała tylko jeden dzień.

Aha, no i teraz zaczynamy pracę od 7:30.

1 komentarz:

  1. No to masz pod ręką facetów, na których możesz polegać. Następnym razem niech pompują baloniki odpustowe. Ale żarówkę to chyba wkręcą. KOCIAMBER

    OdpowiedzUsuń