sobota, 10 kwietnia 2010

the grey lady

Tak miejscowi nazywają wyspę, ponieważ często wisi nad nią gęsta mgła jak chmury. Tak właśnie było przez ostatnie dwa dni. teraz się przejaśniło, ale za to wieje mocno co tu jest całkiem normalne.

W tym tygodniu byłam na lekcji angielskiego. Farma organizuje dla studentów lekcje w dwóch grupach - początkującej i zaawansowanej. Poszłam na zajęcia do tej drugiej żeby zobaczyć co tam się będzie działo no i myślałam że może będzie jakiś ogrodniczy żargon albo coś takiego. Zajęcia prowadzi taki trochę staruszek John. Widać że lubi swoją pracę. Wyszedł z inicjatywą żeby pokazać nam trochę wyspy. I właśnie dzisiaj w pięć osób (bo tylko tyle zmieściło się w samochodzie) pojechaliśmy z nim na małą wycieczkę. Postaram się niedługo powrzucać jakieś zdjęcia, które robili inni ludzie bo jeszcze nie mam swojego aparatu. Pojechaliśmy na przykład na taką plażę gdzie morze powoduje bardzo silną erozję i domy które tam stoją muszą być przenoszone albo rozpadną się. Często taki dom przenosi się tylko kawałek dalej gdzie niebezpieczeństwo jest mniejsze. Stawia się je wtedy na takich wielkich szynach które potem dźwig przenosi na inne miejsce. Czasami jednak nie ma miejsca w pobliżu albo właściciel wynalazł sobie ciekawszą działkę wtedy dom przewozi się na większe odległości a cała operacja jest bardzo dokładne zgrana i zajmuje tylko jeden dzień. To wszystko brzmi dość absurdalnie i ciężko to sobie wyobrazić ale ludzie którzy mają tutaj domy są strasznie bogaci a jak się ma pieniądze można załatwić wszystko. W niektórych okolicach domy są ogromne a zamieszkane tylko przez kilka tygodni w roku. Przy każdej prawie takiej willi jest osobny "domek" - dla gości. Jeden facet ma podobno podziemne przejście między nimi - żeby nie zmoknąć podczas deszczu a w piwnicy własne studio projekcyjne do filmów. Oprócz tego że te domy naprawdę są wielkie to nie widać na pierwszy rzut oka żeby były jakieś wymyślne, bo są w podobnym stylu i wszystkie z drewna. Podobno można wybudować coś innego ale trzeba mieć do tego specjalne pozwolenie, które ciężko jest dostać.

Poza tym ok 50% powierzchni wyspy jest objęte ochroną i nie można na tym terenie budować, na dodatek jest tu pewna zasada, która nie pozwala otwierać tutaj sieciowych sklepów. To dotyczy za równo fast foodów które są siecią takich jak McDonald's, KFC i.t.p. i supermarketów. Wyjątkiem są dwa markety na wyspie które można także znaleźć w innych miastach, poza tym nie znajdzie się tutaj nawet Subway ani Starbucks. Nie ma tu też świateł sygnalizacyjnych na skrzyżowaniach co jest ok teraz ale podobno latem są straszne korki.
Powoli widać że wyspa przygotowuje się na przyjęcie tysięcy turystów. Maluje się domy, sklepy się otwierają, zmieniają godziny otwarcia. Już dzisiaj w centrum miasta trzeba było trochę szukać miejsca parkingowego, więc można sobie tylko wyobrażać co się będzie działo latem.

1 komentarz:

  1. Jeżeli programy edukacyjne są jakimś wyznacznikiem to amerykanie chyba dość często przenoszą domy. To, że ich konstrukcja jest najczęściej bardzo lekka (drewno i siding:P) trochę pomaga:D Tak to jest jak się ma tanią energię i się nie trzeba martwić ogrzewaniem. Czekamy na fotki:D

    OdpowiedzUsuń