niedziela, 4 kwietnia 2010

na wyspie

Dotarłam. Mieszkam w drewnianym domku takim jak mnóstwo na wyspie w pokoju dwuosobowym ale moja współlokatorka jeszcze nie przyjechała. Jest nas na razie ok 14 osób w 3 domkach. Mój jest największy ale też najbardziej zaniedbany. Meble w pokoju są trochę jak z demobilu - z każdym jest coś nie tak, czegoś brakuje albo coś nie działa. Mi się to kojarzy z kiepskim akademikiem - ale przynajmniej łóżko jest bez zarzutu. W domku jest wspólna kuchnia, salon i łazienka dla chłopaków i dziewczyn osobno. Jest sporo Brazylijczyków, jeden z Hondurasu, jeden z Meksyku, Ukraina a nawet Sri Lanka i Indonezja. Wyspa jest bardzo ładna chociaż jeszcze dużo jej nie widziałam. Dużo jest tu różnych ptaków. Jest trochę wietrznie przez co jest chłodniej, ale w ciągu dnia też słońce przygrzewa. Jeszcze nie trafiłam na deszcz ale myślę że można się go spodziewać - jak to na wyspie. Wegetacja ruszyła trochę wcześniej niż w tym roku w Polsce i już kwitną żonkile i inne kwiatki, ale liści na drzewach jeszcze nie ma. Byłam dzisiaj w kościele (w końcu to Wielkanoc) i zupełnie inny styl jest prowadzenia mszy. Nie ma takiej ciężkiej powagi jak w polskich kościołach. Ludzie więcej gadają a dzieci bawią się zabawkami a znak pokoju trwa chyba z minutę, podczas której wszyscy się ściskają, całują, machają do siebie, podają sobie ręce.
Poza tym muszę się koniecznie zaopatrzyć w rower jakiś bo do sklepu jest kilka kilometrów no i więcej wyspy zobaczę na rowerze.

2 komentarze:

  1. Trochę szkoda, że cię tak na tą wielkanoc wywiało;)Masz tam jakiś aparat żeby zdjęcia porobić? Ps. tu pisze Kudeł, ale wychodzi anonim bo konta nie mam:D

    OdpowiedzUsuń
  2. a nie, jednak nie ma anonimu, oszukało mnie:D

    OdpowiedzUsuń