czwartek, 1 kwietnia 2010

jeszcze dzień przed

Dzisiaj wyjeżdżam z domu. Jutro z rana będę jeszcze w Polsce, ale już pod Gorzowem - tam nocujemy z tatą u rodziny. Około południa pewnie stamtąd wyjedziemy w stronę Berlina po drodze w Kostrzynie zgarniając Mateusza. I taką wesołą gromadką wylądujemy na lotnisku Tegel. Przed wyjazdem mam jeszcze do zrobienia odprawę on-line. Jeszcze tego nigdy nie robiłam ale podobno przyspiesza to procedury na lotnisku.

Niby powinnam się nie obawiać - w końcu to już mój trzeci wyjazd do Stanów i raczej jestem dobrej myśli, ale trzeba się będzie zaaklimatyzować a tego mi się nie chce... Będę miała jakąś współlokatorkę bo pokoje w domkach na farmie są podobno dwuosobowe, jacyś ludzie egzotyczni pewnie będą (z listy mailingowej wiem że będzie ktoś z Ukrainy, Brazylii, Rumunii, Argentyny, Hondurasu i paru innych). Myślę, że będzie fajnie ale już bym chciała żeby nagle było po paru tygodniach pobytu, po tym trochę dziwnym okresie aklimatyzacji. No i ja przyjadę jako jedna z ostatnich praktykantek, bo większość jest już na miejscu od marca. Ja też chciałam wcześniej zacząć, ale na początek roku tam nie potrzebują aż tylu ludzi. A tak w ogóle to farma nazywa się Bartlett's Ocean View Farm i jest największa na wyspie. Jeszcze nie wiem dokładnie jaki mają asortyment upraw, ale wiem że uprawiają dużo różnych gatunków i mają swój market, w którym sprzedają swoje produkty plus inne spoza farmy. Do tego jest restauracja, w której można zjeść przygotowane ze swoich świeżych produktów potrawy. Wyspa ma charakter turystyczny, więc myślę że na tych właśnie bogatszych turystów się nastawiają.
Teraz muszę kończyć, bo za parę godzin wyjeżdżamy a ja jeszcze nie do końca spakowana. Jak wyląduję na miejscu to będę już dokładnie wszystko wiedziała, bo w tej chwili to wszystko jest "podobno". Się okaże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz